Z Górą św. Jana związane są trzy legendy. Dwie z nich próbują wyjaśnić przyczyny pożaru z 1832r., w wyniku którego spłonął drewniany kościółek. I tak - zgodnie z pierwszym przekazem - do zdarzenia doszło z powodu lekkomyślności kościelnego, który nie pogasił świec. Zapomniał on o swoich obowiązkach, ponieważ spił się do nieprzytomności gorzałką podarowaną mu przez chłopa Sadulę po ochrzczeniu pierworodnego syna. Pożaru nie przeżył stary proboszcz Maciej, ale jego wierny towarzysz - biały pies - wciąż czuwał przy grobie swego pana i wyjąc do księżyca, chciał go przywołać. Któregoś dnia jednak psie serce pękło z bólu i od tej pory ludzie mówią, że gdy wsi grozi niebezpieczeństwo - w miejscu gdzie stała świątynia - o północy ukazuje się biały pies, który swym przeraźliwym wyciem ostrzega mieszkańców przed niebezpieczeństwem. Drugie podanie także nawiązuje do pijaństwa, gdyż według niego chłopi po mszy zwykle wstępowali do karczmy. Któregoś dnia jednak stanęła przed nimi tajemnicza postać w czerni i próbowała ich odwieźć od tego zgubnego zwyczaju. Groziła, że jeśli jej nie posłuchają, stanie się coś złego. Chłopi zlekceważyli ostrzeżenie, a karą był pożar kościoła. Tragedię tę chciał wykorzystać proboszcz z Cerekwi. Wysłał więc do Mikluszowic kilku wiernych, aby na znak przejęcia parafii wetknęli w pogorzelisko krzyż. Przed tzw. zaborem cerekiewskim uratowała parafię jednak przytomność chłopów z Wyżyc, którzy - poznawszy zamiary plebana z Cerekwi - ubiegli jego wiernych. Trzecia legenda - o dzwonie mikluszowickim - może być próbą wyjaśnienia, dlaczego to piaszczyste wzniesienie zostało nazwane właśnie Górą św. Jana. Zgodnie z tradycją po wybudowaniu nowego kościoła na jego wieży należało zawiesić dzwon. Nadano mu imię Mikołaj, jednak po rozhuśtaniu wierni usłyszeli jego głos brzmiący: "Bim-bam! Jam jest Jan!". Uparci parafianie zignorowali jednak jego prośbę, więc ten - zrozpaczony i nie znalazłszy zrozumienia wśród zebranych - skoczył z wieży do Raby przepływającej wówczas u stóp wzniesienia. Dzwon przypomina o sobie w noc świętojańską, gdy okoliczni mieszkańcy podobno słyszą jego żałosne zawodzenie.
Copyright 2011-2026 bohun
Wykorzystywanie materiałów zamieszczonych w Geotydzie
bez zgody właściciela praw autorskich jest zabronione