Z odkryciem solnego złoża związana jest legenda o św. Kindze. Zgodnie z przekazem otrzymała ona od księcia Bolesława piękny pierścień zaręczynowy. Od swojego ojca zaś miała otrzymać złoto, srebro, warte fortunę klejnoty. Uważała ona jednak, że dobra te niosą za sobą wyłącznie ludzkie łzy i zawiść, więc ubłagała o inny skarb, który chciała wręczyć swojej ojczyźnie - sól. Ojciec zabrał ją zatem do największej węgierskiej kopalni w Maramaresz i rzekł: ”Masz o co prosiłaś, oto bogate pokłady soli”. Kinga się zatroskała, uniosła wzrok ku niebu, prosząc o radę Boga, a po chwili już wiedziała, co ma uczynić. Zdjęła z palca podarowany przez Bolesława zaręczynowy pierścień i wrzuciła go do szybu kopalni. Obserwujący ją dworzanie nieco się zdziwili, lecz nic nie powiedzieli. Wkrótce Kinga wyruszyła z orszakiem węgierskich górników z Maramaresz do Krakowa, zwiedzając po drodze tereny przyszłego księstwa. W pewnym momencie, w okolicy
Bochni lub Wieliczki, nakazała się zatrzymać; poleciła też, by zacząć kopać we wskazanym przez nią miejscu. Górnicy natrafili jednak na skałę i stwierdzili, że dalej kopać się nie da. Kinga nalegała, by odłupali kawałek skały; jeden z kopaczy podał jej biały kawałek urobku, w którym rozpoznała bryłę soli. Nakazała ją rozłupać i ku zdziwieniu wszystkich, ukazał się zaręczynowy pierścień; ten sam, który wrzuciła do szybu na Węgrzech. Wszyscy uklękli przed takim cudem, ponieważ zrozumieli że posag, o jaki Kinga prosiła ojca to sól, a pierścień w cudowny sposób sprowadził ten skarb do Polski.